Afrykańskie aromaty, czyli banany zapiekane z orzechami

przez Monika w dniu 26 kwietnia 2013 · 0 odpowiedzi

bananyzapiekane1Nadwrażliwy węch. Kulka nie pamięta dokładnie czy taki uciążliwy defekt ma od urodzenia, czy od pamiętnych kolonii w Niechorzu. Zaczęło się niewinnie, od tego, że grzebień spadł na podłogę. Podnosiła go na tyle energicznie, że… złamała rękę, uderzając łokciem o stojący obok stolik nocny. Pani higienistka oczywiście nie uwierzyła w rozdzierający ból, bo co wielkiego można sobie zrobić podnosząc grzebień z podłogi?! Choć paszcza Kulki rozdzierała się szczerze i szeroko i całkiem głośno, pani oddelegowała rozkapryszoną marudę do łóżka. W związku z tym ręka miała sporo czasu, żeby efektownie spuchnąć na tyle, że kiedy w końcu następnego dnia Kulka trafiła do szpitala, gips musiał objąć niezłą bańkę, a lekarze mieli problem żeby odróżnić przedramię od uda. Kiedy opuchlizna zeszła, w gipsie pozostało trochę miejsca… w sam raz na pół talerza zupy kalafiorowej, która wlała się tam chyłkiem i złośliwie, gdy Kulka dyżurowała w stołówce. Kilka tygodni zamieszkiwania zupy w gipsie w połączeniu z lipcowymi upałami zrobiło swoje. To chyba właśnie z powodu tej traumy (bo przecież ona z tym musiała spać! I jeść! Wyobraźcie sobie!) Kulka szczególną wagę przykłada nie do wyglądu potraw, ale do ich zapachu. Jecie oczami? Kulka nosem. Zupa kalafiorowa w jej domu raczej nigdy nie powstanie, ani gotowana ryba, a obierki od cebuli muszą natychmiast trafić do śmietnika na zewnątrz. Za to wiadomo, że najcudniej pachnie to, co słodkie i pieczone w piekarniku… mmmm, z cynamonem, orzechami, do tego może wiórki kokosowe…  Ciasto? Oj nie, bo Kulka, w związku z walką o linię (choć „linia” to w jej przypadku zdecydowanie eufemizm), żeby zjeść deser musi mieć porządny pretekst. Po białej mące i tonach cukru grozi niezły wyrzut sumienia, ale po naturalnych składnikach, z których każdy ma jakąś prozdrowotną właściwość samopoczucie znacznie się poprawia! Trzeba tylko pamiętać o rozsądnych ilościach: najpierw wąchamy przez pół godziny, zanim pieczone pachnące COŚ wystygnie, a potem maleńka porcyjka, żeby przekonać zmysły, że ten zapach to nie były omamy.

Banany zapiekane, pachnące nieziemsko

bananyzapiekane3Afrykański deser, w oryginale m.in. z orzechami arachidowymi, których fanką jednak nie jestem, więc…

- 7 bananów

- 1/3 szklanki posiekanych orzechów (ja dałam nerkowce i włoskie)

- 2-3 łyżki wiórków kokosowych

- łyżeczka mielonego cynamonu

- 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej

- pół szklanki soku z pomarańczy (można dodać jeszcze coś mocniejszego, np. kilka łyżek rumu)

- 2-3 łyżeczki brązowego cukru

- łyżka masła

- śmietana (deser podawany ze śmietaną, ale można także wiosennie, czyli „bez”)

Banany pokroić w plastry, ułożyć w naczyniu żaroodpornym, polać sosem z soku i rumu, posypać zmieszanymi suchymi składnikami. Na wierzchu położyć jeszcze kawałki masła i wrzucić całość do piekarnika rozgrzanego do temp. 200 st. C na ok. 15-20 min.

W wersji dla osób z chorobami nowotworowymi lub dbających o profilaktykę takowych, można zrobić deser bez masła, cukru i śmietany. Należy wtedy użyć bardziej dojrzałych bananów, które szybciej zmiękną i będą słodsze. Wszystkie pozostałe składniki mają działanie prozdrowotne, zatem to jeden z tych smakołyków, o których nie można powiedzieć, że to tylko puste kalorie:-)

bananyzapiekane2

PS. Diety online – zapraszam tutaj.

{ 0 odpowiedzi… dodaj teraz jeden komentarz }

Zostaw Komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: